niedziela, 7 kwietnia 2013

• ROZDZIAŁ PIERWSZY •

Rozdział dedykuje najwspanialszej osobie na świecie...
Kocham Cię Paulina 
••••

Dziewczyna nadal była wstrząśnięta wiec postanowiłam zaprosić ją na kawę. Na początku nie chciała się zgodzić ale w końcu uległa. Poszłyśmy do pobliskiej kawiarni.
- Więc... mieszkasz gdzieś tutaj w okolicy? - zapytam.
- Tak. Niedawno się tutaj przeprowadziłam z Lodzi.
- Z Lodzi? wow! dlaczego?... jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj.
- Ja... jestem trochę inna niż ty... Z tego powodu byłam pośmiewiskiem z szkole. - zaczęła opowiadać dziewczyna. - Zresztą nie tylko w szkole... Kiedy szłam ulica ludzie wytykali mnie palcami chociaż wgl mnie nie znali.Rodzice kiedy dowiedzieli sie jaka jestem to wyrzucili mnie z domu.. Nie mogłam tam zostać. Chciałam się zabic ale stwierdziłam ze i tak tym nic nie zdziałam a zycie prędzej czy później pewnie mi sie ułozy. Wybrałam Kraków... nie wiem dlaczego. Od zawsze lubiłam to miasto. Przyjechałam i pokochałam Kraków. Znalazłam prace jako fotograf i tak sobie tutaj zyje.
- trochę inna niz ja? nie rozumiem...
- ja jestem... jestem lesbijka... i wlasnie wyznałam to obcej dziewczynie...
- no tego to sie nie spodziewałam.. - odparłam zdziwiona.
- nie zdziwię sie jesli uciekniesz...
- Nie mam zamiaru uciekać. Jestes taka jestes i mi to nie przeszkadza. Jestes normalną dziewczyną. - uśmiechnęłam sie szeroko. Wiktoria odwzajemniła uśmiech. Siedziałyśmy w kawiarni i rozmawiałyśmy o kompletnie o wszystkim. Jeszcze nigdy z nikim tak dobrze sie nie dogadywałam... W końcu czułam ze ktos mnie rozumie. To bylo wspaniałe uczucie. Dowiedziałam sie ze moja nowa znajoma nie ma tutaj nikogo. Pracowała całymi dniami i nie miała czasu na nic. Szczerze mówiąc zazdrościłam jej tego. Przynajmniej nie myslala o tym co ja spotkało. Dowiedziałam sie tez ze jest starsza ode mnie o 3 lata... byłam zdziwiona bo wcale na to nie wyglądała. Miała brązowe włosy do ramion i również brązowe oczy. Byla ode mnie niższa. Była atrakcyjna. Na pewno miała powodzenie... Nie to co ja... Gruba blondynka z zielonymi oczami... Nawet kijem bym siebie nie dotknęła... Pewnie dlatego tez byłam wyzywana.
Z Wiktorią świetnie mi sie rozmawiało ale kiedy na zegarku zobaczyłam 23:12 przeraziłam się... Rodzice mnie zabiją.
- Słuchaj ja juz musze isc... - zaczelam - Jest późno...
- ok rozumiem. a moze dała bys mi swoj numer telefonu? spotkałybyśmy sie jeszcze kiedyś na kawie.
- jasne. - podałam jej moj numer telefonu i pospiesznie ruszyłam w strone domu.
Droga zajeła mi ponad 20 minut. Weszłam do domu i sie zdziwiłam. Na kanapie w salonie siedzieli moi rodzice. Nie spali.
- Gdzieś była? - odezwał sie ojciec.
- Chodziłam po miescie i sie zgubiłam... - zaczęłam sie tłumaczyć. Na co ojciec wstał i podszedł do mnie.
- Nie kłam! - pociągnął mnie z całej siły za włosy.. - dobrze wiem jak dobrze znasz to miasto!
- nie kłamie... naprawdę sie zgubiłam. - powiedzialam na co ojciec ponownie pociągnąl mnie za włosy.
- szmata! - krzyknął i oderzył mnie z całej siły w policzek. - a teraz do lozka spac!
Ze lzami w oczach pobiegłam do swojego pokoju i tam zaczęłam płakać. a najgorsze było to ze moja matka nic nie zrobiła... ale juz sie do tego przyzwyczaiłam.

piątek, 5 kwietnia 2013

• PROLOG •


Witam :) dawno nie pisałam żadnego bloga wiec zaczęłam pisac takiego. to nie jest zwykłe opowiadanie  nie jest on  miłości dziewczyny do chłopaka tylko dziewczyny do dziewczyny. zapraszam do czytania i mam nadzieje ze sie spodoba. Pozdrawiam :)

••••
Kolejny normalny dzień... Słuchanie bredzenia nauczycieli w szkole... Słuchanie wyzwisk na swój temat... Miałam dość! Moi rodzice byli pijakami... Kiedy wychodzili rano trzeźwi to wracali późno w nocy kompletnie narąbani. Myślę ze lepiej by im było beze mnie. 
Wiele razy myślałam o samobójstwie... Ale nigdy tego nie zrobiłam. a wiecie dlaczego? bo jestem tchórzem.
Kiedy wstawałam dzisiaj rano myślałam ze to będzie dzień jak co dzień. niestety się pomyliłam  niestety? nie. zdecydowanie na szczęście.
Ledwo co zwlokłam się z łózka po to żeby zastać pijanych rodziców śpiących na podłodze w salonie... Byłam głodna ale nie zdołałam zjeść śniadania... brzydziłam się nimi... nie mogłam na nich patrzeć. Czym prędzej ubrałam się i ruszyłam w drogę do szkoły. tam było jeszcze gorzej... byłam prześladowana.. fizycznie i psychicznie.. w tym dniu również nie obyło się bez wyzwisk w moja stronę. musiałam to przetrwać. byłam silna. kiedy wyszłam ze szkoły poczułam ulgę ale tez jednocześnie smutek... nie chciałam wracać do domu... wiec postanowiłam pochodzić po Krakowie. znałam to miasto na wylot. wiele razy urządzałam sobie takie spacery.. tym razem postawiłam iść przez mały lasek..Kiedy z niego wychodziłam usłyszałam glosy.. ale to nie były odgłosy rozmów. zaniepokoiło mnie to. postanowiłam sprawdzić skąd dochodzą te glosy.
byłam w szoku.. jakiś facet rozbierał jakąś dziewczynę... chciał ją zgwałcić. nie mogłam na to pozwolić.
- Hej! Zostaw ją!!! - miałam dość niski głos wiec pewnie zabrzmiało to groźnie. Było juz ciemno wiec facet pewnie nie wiedział ze jestem dziewczyna.
Spojrzał w moja stronę. On tez był w szoku. Zapewne nie spodziewał sie tutaj nikogo.
Natychmiast odsunąl sie od przestraszonej dziewczyny i... uciekł.
- Kim jestes? Tez chcesz mnie zgwałcić? odejdź! - mowila przestraszona dziewczyna...
- Spokojnie... nic ci nie zrobie.. - wyszłam z ciemności. podeszłam do przestraszonej dziewczyny. byla cala zapłakana. postanowiłam ja przytulic. przytuliłam ja z calej sily.
- Wszystko w porządku? - zapytałam. w odpowiedzi dostałam szloch dziewczny. - spokojnie... nic ci już nie grozi.
dziewczyna wtuliła sie we mnie jeszcze mocniej.
- Jak masz na imie? Ja jestem Aleksandra.
- Jestem Wiktoria... - odpowiedziała dziewczyna patrząc na mnie swoimi zapłakanymi brązowymi oczyma.
I tak ją poznałam...